Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Burmistrz zablokował w USC bezpłatne klepsydry
Problemy z dostępem do obiektów sportowych
Czy Iława jest gotowa do sezonu letniego?
Susz. Nowy dyrektor ośrodka kultury
Raport przedwakacyjny. Co Iława oferuje na sezon?
Mikołaj Grzywacz o pierwszych krokach w muzycznej branży
Iława. Zwolnienia podatkowe 2019
Szerszeń monstrum. Kolejna niespodzianka z Azji
Większy skład komisji rewizyjnej. Demokracja czy polityka?
Pokolenie wojny kontra powiat i „służba zdrowia”
Pokonała wirusa i urodziła zdrowe dziecko!
Epidemia. Czy młodzież korzysta z telefonu zaufania?
Epidemia. Personel szpitala woła o pomoc
Ziemia Lubawska odbierze Iławie nową drogę ekspresową?
Ratownik Tomasz Sławiński: Lepiej zapobiegać, niż leczyć
Podwyżka pensji dla dyrektor ICK: „Rutynowa”
Roman Żuralski: List otwarty do mieszkańców Iławy i regionu
Chciał ukraść pieniądze z myjni, ale...
O historii starego młyna
Pożar zabytkowego młyna
Więcej...

CZYTAJ

2005-10-05

Poseł nie jest władcą


– Pozwoli pan, że my notatkami posiłkować się będziemy, a pan odpowie z głowy. Napisano kiedyś w Kurierze, że „jak z głowy, to z niczego właśnie” i wyszedł galimatias, bo niektórzy myśleli, że o Fryderyka Nietzsche chodziło...


Rozmowa z KRZYSZTOFEM LISKIEM,
nowo wybranym posłem na Sejm RP


– Cenna myśl przy kawie!

– No to lecimy panie Lis...

– Lisek! Nazywam się Krzysztof Lisek.

– Gdzieżbyśmy śmiali, już po kilku minutach znajomości, „Lisek” się do pana zwracać... „Kot i lis(ek), dwa świętoszki, by rozgrzać się krzynkę, raz się wybrali (do sejmu) na pielgrzymkę”. Albo: „Lis(ek) pewien, łgarz i filut, wychudły, zgłodniały, zobaczył winogrona rosnące wysoko. Owoc, przejrzysty okryty powłoką, zdał się lis(k)owi dojrzały. Więc rad z uczty, wytężył swoją chudą postać. Skoczył, sięgnął, lecz nie mógł do jagód się dostać. Wprędce przeto zaniechał daremnych podskoków. I rzekł: kwaśne, zielone, dobre dla żarłoków”. Władował pan tyle kasy w kampanię, że takiego finału, czyli porażki rodem z „Bajek” Jeana de La Fontaina, chyba pan nie przewidywał?

– Moja kampania okazała się zwycięska. Tak zadecydowali wyborcy. Jeżeli chodzi o wydatki na kampanię, to każdy kandydat miał przydzielony przez sztab wyborczy limit. Oczywiście liderzy listy nieco większy niż osoby z dalszych miejsc. Pełne rozliczenie wydatków na kampanię zostanie przedstawione Państwowej Komisji Wyborczej i podane do publicznej wiadomości.

– A propos kasy! Sądzi pan, że zainwestowana kasa w biznes sejmowy zwróci się panu z tytułu 4-letniego pobierania gaży poselskiej?

– Nie zgadzam się z określeniem „biznes sejmowy”. Poseł pełni rolę reprezentanta wyborców, ma do spełnienia określone zadania, a część z nich dotyczy całego kraju, bo to sejm stanowi prawo. Część obowiązków posła dotyczy regionu, w którym został wybrany. Zamierzam te obowiązki wykonywać sumiennie i z pełnym poświęceniem.

– Po raz drugi nie odpowiedział pan na pytanie. Pensja posła jest niewielka na tle poczynionych przez pana inwestycji w siebie. A skoro wpływy nietęgie, no to przynajmniej udział w dwóch radach nadzorczych się panu zapewne marzy, ORLENU choćby i jeszcze czegoś, pod kolor oczu na przykład... Po wyborach złote wrota otworzą się dla opcji zwycięskiej, kupa posad doradców powstanie, asystentów, a ile miejsc w radach nadzorczych właśnie... Wygrana PiS-u szyki wam mocno pogmatwała...

– Wynagrodzenie posłów i fundusze na funkcjonowanie są jawne. Z tych środków poseł utrzymuje biura poselskie. Ja zamierzam otworzyć trzy: w Iławie, Działdowie i Nowym Mieście Lubawskim. Tak więc wydatki obejmują czynsze, opłaty telefoniczne, transport i wynagrodzenia asystentów. Nie zamierzam natomiast zasiadać w żadnych radach nadzorczych. Od wielu lat działam w instytucjach społecznych. Byłem członkiem Polsko-Niemieckiej Rady Młodzieży, obecnie zostałem powołany w skład Rady Instytutu Mickiewicza, instytucji odpowiedzialnej za promocję polskiej kultury na całym świecie. Wszystkie te funkcje pełniłem i pełnię społecznie.

– Rozbawił pan nas w kampanii wyborczej sformułowaniem, że Hołowczyc, też Krzysztof zresztą, wspiera pańską kampanię. Przecież Hołowczyc kreuje własną karierę. Mówił pan, że chce wdrożyć projekt „bezpieczna droga do domu”. Przecież to Hołka projekt, autorski i autonomiczny, on go i bez pana od miesięcy wielu wdraża. Odważny do bólu pan jest. Robić sobie zdjęcie na płycie Jezioraka z takim przystojnym macho?

– Hołowczyc z pasją realizuje wspaniały program. Robi to zresztą sam, bez pomocy instytucji rządowych. I to one powinny się wstydzić. Na pewno zrobimy to razem, między innymi w powiecie iławskim. Z Krzysiem Hołowczycem znamy się nie od dzisiaj. Zawsze wspierał Platformę Obywatelską, był na naszych konwencjach. Mamy wiele wspólnych fotografii.

– Czyli mamy liska! Dziś powiada pan, że Hołowczyc ma panu pomóc i to dopiero w czasie przyszłym, bliżej nieokreślonym. W kampanii natomiast stało czarno na białym dokładnie odwrotnie. Chyba że mówicie „prawdę inaczej”... Zostawmy. Lokalna tuba propagandowa burmistrza Iławy Jarosława Maśkiewicza, czyli tygodnik „Iławski Tydzień”, chłopca specjalnej troski próbowała z pana zrobić, co to nie wie, które urodziny Iława obchodzi i gafę rzekomo popełnia na 800-lecie już zapraszając... A pan nic! Kompletnie nic! Polityk z pana całą gębą, przyznać trzeba. Liczy się tylko sukces, bez względu na koszty... Osobiste nawet. Determinacji tyle w panu widać, że posłem pan zechciał zostać naprawdę z „potrzeby służenia bliźnim”. Bo nie dla pieniędzy przecież, co przed minutą pan dobitnie podkreślił... Niezwykłe to poświęcenie, równe wręcz oddaniu własnej nerki...

– Musimy skupić wokół programu lokalne firmy, nawiązać współpracę z władzami samorządowymi, policją, szkołami. A także z mediami. Liczę, że wszystkie liczące się media w regionie staną się partnerami i propagatorami akcji, w tym „Kurier Iławski”.

– My pana nie o akcje społeczne pytamy, tylko o godność osobistą...

– Współpracuję z wszystkimi mediami w regionie. Ludzie są tylko ludźmi. Każdy może popełnić błąd. I tak się stało w przypadku tygodnika „Iławski Tydzień”.

– Wreszcie konkretna odpowiedź! Zmiana tematu. W „systemie walutowym polityka” nie dolar jest ważny czy nawet euro, ale przysługa jest w cenie niezwykłej! Donald Tusk z plakatów i reklam prosił naród codziennie, byśmy na pana głos oddali. Dużo pan kasy własnej wpompował do skarbonki centralnej PO?

– Każdy kandydat z listy PO został „opodatkowany” na koszty kampanii centralnej. 10% środków na moją kampanię przekazane zostało na wydatki krajowego sztabu. Jeżeli chodzi o poparcie Donalda Tuska, to jestem z tego dumny. Od 15 lat mam zaszczyt z nim współpracować.

– Powiada Tusk, że „zawsze można na pana liczyć”, różnorakie konotacje zbitka ta oznacza. Pewno Tuskowi aż w głowie się zakręci od podróży zagranicznych, które biuro podróży Campus Travel mu zafunduje. Biuro, którego jest pan właścicielem...

– Oczywiście, jestem właścicielem Campusa. Ale w momencie objęcia mandatu posła, czyli od dnia ślubowania poselskiego, przestanę na bieżąco zarządzać firmą. Funkcje kierownicze przejmie profesjonalny zarząd. Ja pozostanę jedynie udziałowcem.

– Ale do „profesjonalnego zarządu” pójdą dyrektywy od właściciela o przekazanie biletów, na przykład na Lazurowe Wybrzeże, dla Tuska i jego rodziny... Tak?

– Donald Tusk jest człowiekiem, który przykłada niezwykłą wagę do etyki. Donald Tusk i posłowie PO są ludźmi odpowiedzialnymi, normalnymi i zawsze z własnych środków opłacają wyjazdy prywatne. Campus Travel to firma ogólnopolska. Wspiera instytucje społeczne, młodzież, sportowców, ale nigdy partie polityczne i polityków. A ulubionym miejscem, gdzie Donald Tusk spędza wolne chwile, są Kaszuby.

– W swojej ulotce mówił pan, że będzie promował Iławę i powiat iławski na świecie. Nie dziwota, zważywszy, że ma pan firmę turystyczną w garści (w „profesjonalne zarządzanie, po pańskim ślubowaniu”, przekazaną). Zajmując się skupem złomu, na przykład, chciałby pan wybudować hutę tu, na miejscu w Iławie? Żeby miejsca pracy stworzyć, a nie złom swój sprzedawać...

– Jestem reprezentantem tego regionu. I będę, w miarę możliwości, promował Iławę, Jeziorak oraz całą Warmię i Mazury. Promocja to w konsekwencji rozwój turystyki, przedsiębiorczości, przyciągnięcie inwestycji, czego realnym efektem będą nowe miejsca pracy.

– Niezwykłej cierpliwości intelektualnej nas pan uczy... Wicemarszałek województwa Piotr Żuchowski stwierdził: „Przez wiele lat naszemu miastu próbowano wcisnąć turystykę jako główne źródło utrzymania. Jednak dzisiejsza rzeczywistość zweryfikowała te fantastyczne mrzonki”. Nie wie zapewne Żuchowski, że myśli pan, być może, o stworzeniu w Iławie, wzorem Tajlandii, sieci luksusowych domów rozkoszy dla turystów. I wtedy się to powiedzie. Michel Houellebecq genialnie to opisał w swojej, nomen omen, „Platformie”.

– Pan Piotr Żuchowski nie wie chyba, na czym polega w nowoczesnym świecie turystyka. To nie tylko leżaki na plaży. Jest wielu ludzi w Polsce i za granicą, którzy chcą znaleźć ciszę, pochodzić po lesie, pożeglować, jeździć rowerem, zorganizować spływ kajakowy. Jest także dział turystyki konferencyjnej. Tysiące firm z Warszawy organizuje szkolenia wyjazdowe dla swoich pracowników. Dlaczego jeżdżą do Mikołajek, a nie do Iławy? Trzeba to zmienić!

– Mówił Żuchowski dalej: „Proszę was, nie dajmy się po raz kolejny oszukać farbowanym lisom”. Jeśli Żuchowski pana miał na myśli, a do sejmu to pan się dostał przecież, to jest to dowód wprost, że użyty lakier doskonałej był jakości, czego o Żuchowskiego farbie powiedzieć nie można...

– Proszę zapytać Żuchowskiego, co miał na myśli.

– Nie omieszkamy. Mówi pan o sobie, że jest „człowiekiem czynu i na słowach nie poprzestanie”. Czyli co, ułatwi pan młodym ludziom w całym regionie dostęp do internetu (co – notabene – pan deklarował), wyposażając każdego z nich w to darmowe urządzenie?

– Jest szansa, że Iława będzie jednym z pierwszych miast w Polsce z szerokopasmowym dostępem do internetu w zasięgu każdego. Przy wykorzystaniu środków Unii Europejskiej, samorządów i TP. W Iławie już było pierwsze spotkanie z przedstawicielami TP i samorządów. Ponieważ nie każdego stać na komputer, będę namawiał lokalne samorządy do tworzenia ogólnie dostępnych klubów internetowych.

– Mówił pan, że „mieszkańcy naszego regionu zasługują na silnego reprezentanta w Sejmie RP”. Samoocena u pana na niezwykle wysokim, oby nie neurotycznym poziomie. Skąd pan siłę czerpie? Jest pan mocarny tylko siłą wyborców?

– Poparcie społeczne jest dla mnie ważne i umocniło mnie w przekonaniu, że to, co mówię, jest tożsame z oczekiwaniami ludzi, mieszkańców tego regionu. I tylko wspólnie można odnieść sukces. Dlatego jeszcze raz dziękuję wszystkim za poparcie i zapraszam do współpracy.

– Zauważamy niestety, że dziwne te wybory były, co by pan nie mówił o etyce Tuska... I cały ten zgiełk... No bo jak może wygrać z panem taki np. Henryk Plis ze wsi Rudzienice, co to około 50 dymów liczy. Plis przeznaczył na kampanię jakieś 70 razy mniej, bo tylko tyle miał...

– Wybory są w Polsce demokratyczne i wolne.

– O jakiej demokracji pan mówi?! O jakiej wolności? Nie ma równego startu, te wybory pokazały to dobitnie. Równi to jesteśmy wtedy, gdy się rodzimy nadzy i ślepi. A tu decyduje kasa. Jaki równy start w tym wyścigu miał prezes trzeciej w kraju firmy turystycznej w porównaniu z Henrykiem Plisem ze wsi Rudzienice, który starym truckiem kurom paszę dowozi, a w wolnych chwilach ulotki wyborcze...

– Kampania wyborcza to także koszt dotarcia do wyborców. Każdy, kto decyduje się stanąć w szranki, musi o tym również pamiętać. Nie da się dotrzeć do każdego fizycznie, chociaż ja odwiedziłem sam setki osób. Poza tym jest prasa, czyli płatne ogłoszenia, ulotki, plakaty...

– Ale szans równych, bo o to pytamy, nie ma? Czy, pana zdaniem, są równe?

– Nie tylko pieniądze się liczą, ale także dorobek. Adam Żyliński, mimo skromnych środków wydanych na kampanię, osiągnął wspaniały wynik.

– Ale my ciągle o szanse, panie pośle, pytamy? Są równe na starcie?

– Nie ma podstaw do tego, żeby kwestionować system demokratyczny. Każdy kandydat ma równe szanse. No, może miejsce na liście czasami jest, w obecnym systemie, pewnym wsparciem dla kandydatów umieszczonych najwyżej. I właśnie dlatego PO proponuje system większościowy, w którym wybieralibyśmy posła w okręgu 1-mandatowym. Wtedy wygra najlepszy. Wygra ten, którego ludzie znają z pracy i działalności publicznej.

– Niech pan jeszcze powie, a jak to teraz będzie pod pana „rządami” z mieszkaniami np. w Lubawie? O karetkę z Zalewa nawet nie pytam...

– Poseł nie jest władcą. Sprawy lokalne zależą dzisiaj w Polsce głównie od władz samorządowych. Musimy pamiętać, że za najdalej rok są wybory samorządowe. Moim zdaniem, najważniejsze wybory dla lokalnych społeczności. Dobry burmistrz, wójt czy starosta może więcej niż tuzin posłów. Pamiętajmy, że nadchodzące 4 lata to czas, kiedy Polska może korzystać z olbrzymiej pomocy ze źródeł europejskich. Jeżeli zafundujemy sobie kiepskiego burmistrza czy wójta, to przegramy jako miasto czy nawet region. Natomiast zadaniem posła jest wspierać lokalne inicjatywy. Jeżeli władze samorządowe Lubawy czy Zalewa zwrócą się do mnie z prośbą o pomoc, to na pewno nie odmówię.

– Piękna odpowiedź, rasowy z pana polityk... Wspomniał pan o Adamie Żylińskim, który był 12 lat burmistrzem Iławy. Czy ma pan świadomość, że gdyby nie do senatu, a do sejmu Adam Żyliński wystartował, to z pańskim wejściem mogłoby być różnie. Porównując wasze głosy, w kategoriach zabawy oczywiście, Żyliński pobił pana na łeb...

– Trudno w tej chwili przewidywać „co by było, gdyby”.

– Czyli „króliczka gonił lisek” nie tylko, ale i dogonił go. Czy teraz pokaże pan wszystkim, jak się gra w lidze politycznej wyższej niż piłkarze III-ligowego Jezioraka?

– Funkcja posła to wielki zaszczyt i każdy powinien być z niej dumny. To, czy będę pełnił jeszcze inne funkcje w parlamencie czy w partii, nie zależy wyłącznie ode mnie. Partie są instytucjami demokratycznymi, decyzje podejmowane są przez ciała kolegialne. A piłkarzom Jezioraka będę kibicował niezależnie od wyników.


Rozmawiali:
ANDRZEJ KLEINA
JAROSŁAW SYNOWIEC


  2005-10-05  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129641745


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.