Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Przedsiębiorcy czują się skrzywdzeni podwyżkami podatków
Gmina wiejska Iława. Bezpieczny plan wydatków na 2020 rok
Miasto Iława. Lotnicza majówka wykreślona z budżetu
Kocioł gazowy alternatywą dla „kopciucha”
Nie dzwoń i nie ściemniaj policji
Woźnicki rozmawia z kierowcami (grudzień)
Fortuna za życie dziecka
Starosta powiatu zlekceważył jubileusz 35-lecia OPZZ
Wykładowca z Iławy został sędzią Trybunału Konstytucyjnego
Trochę „Dżemu” dla Martyny Wyżlic
Czy droga ekspresowa S5 na pewno przez Iławę?
Woźnicki rozmawia z kierowcami (październik)
Biblioteka. Audyt wykazał nieprawidłowości finansowe
Jak uczcić pamięć nienarodzonych dzieci?
Hartowanie niemowlaka jesienią: werandowanie
Dobre okno potrafi utrzymać ciepło
Kozak. Wygrał ze... skrzynką
Trwa modernizacja placu dworca kolejowego PKP
Woźnicki rozmawia z kierowcami (październik)
Perony. Iława gorsza od Malborka
Więcej...

CZYTAJ

2010-04-21

Policyjny mechanik od bezpieczeństwa


Rozmowa z WALDEMAREM JACKOWSKIM, pierwszym zastępcą komendanta powiatowego policji w Iławie, Człowiekiem Roku 2009 w plebiscycie czytelników tygodnika „Kurier Iławski”


NATALIA ŻURALSKA: – Czy nominacja do plebiscytu „Człowiek Roku” była dla pana zaskoczeniem?

WALDEMAR JACKOWSKI: – Ogromnym! Nie liczyłem na to, że kiedykolwiek Kurier zaproponuje mi udział w tym konkursie.

– W tym roku wyjątkowo dziesiątkę finalistów konkursu typowało nasze kolegium redakcyjne. Pana nazwisko zaproponowała konkretnie nasza dziennikarka Justyna Jaskólska. Czy chciałby pan jej coś powiedzieć?

– W takim razie bardzo dziękuję pani Justynie! Jestem ciekaw, czym się jej zasłużyłem? (śmiech) Uważam, że jestem otwarty na media. Staram się niczego nie ukrywać.

– Od początku do końca był pan liderem. Czy śledzenie przebiegu konkursu co tydzień w gazecie i świadomość, że jest pan ciągle na czele, dawały pewność wygranej?

– Nie. Do końca nie byłem pewien. Taka presja lidera.

– Zapewne duża w tym zasługa pańskich podwładnych…

– Mam świadomość, że pracownicy komendy na mnie głosowali, ale mam też nadzieję, że głosy napływały też od naszego społeczeństwa, mieszkańców regionu.

– Jakie było uczucie, gdy dowiedział się pan, że został „Człowiekiem Roku 2009”?

– Z wtorku na środę nie mogłem spać. Towarzyszyły mi ogromne emocje. W środę rano podjechałem na parking w mieście i poszedłem po gazetę. Otworzyłem ją jeszcze w drodze powrotnej do samochodu, taki byłem ciekaw! Gdy zobaczyłem wynik, zeszło ze mnie powietrze... Potem była już tylko ogromna radość i wiele gratulacji od znajomych. W tym momencie chciałbym podziękować wszystkim, którzy na mnie głosowali. Czytelnicy dali mi kredyt zaufania, a ja postaram się ich nie zawieść. Zrobię wszystko, żeby w naszym powiecie było bezpiecznie.

– Gdzie postawi pan zdobytą statuetkę?

– Najpierw zabiorę ją do domu, żeby się pochwalić bliskim. Ale na stałe znajdzie ona miejsce w moim biurze, w widocznym miejscu, bo taką nagrodą należy się chwalić.

– Wygrał pan plebiscyt w wielkim stylu, przewagą ponad 9 tysięcy głosów. Czy ma to dla pana jakieś znaczenie?

– Nie ma to dla mnie znaczenia. Liczy się wygrana. Może i nieskromnie powiem, ale w podświadomości cieszę się, bo to ogromny sukces.

– Proszę opowiedzieć o swojej pracy. Jak to się zaczęło?

– Kiedy miałem 15 lat, często odwiedzałem moją koleżankę Ewę. Jej tata był milicjantem, a ja zawsze lubiłem zakładać jego czapkę milicyjną, która leżała w ich przedpokoju. Zawsze myślałem, że milicjanci mają fajnie, bo tylko jeżdżą radiowozem i nic nie robią. Ja też tak bym chciał! (śmiech) Potem sytuacja się zmieniła. Miałem być wykwalifikowanym mechanikiem. Nie chcieli mnie nawet wypuścić z wojska, bo miałem fach w ręku, ale ciągle w podświadomości była milicja. W 1988 roku rozpocząłem w niej zastępczą służbę wojskową. W 1990 roku ukończyłem szkołę policyjną. Od tamtego czasu pracuję w Iławie. Pasja policyjna była we mnie ciągle. Chciałem pomagać ludziom.

– Jakie podstawowe cechy powinien mieć policjant?

– Trudno wyliczać, ale powinien być przede wszystkim uczciwy, obowiązkowy i punktualny.

– A co z odpornością na stres?

– Kiedy wstępuje się do policji, każdy jest badany pod tym kątem przez psychologów i psychiatrów. Uważam, że policjant to też człowiek. Od początku do końca służby uczy się tej odporności. Są w naszej pracy naprawdę trudne sytuacje, na przykład przy obsłudze wypadków, w których giną ludzie. Trzeba wykonywać swoje obowiązki, a jednocześnie być człowiekiem. Policjant musi wykonać swoje zadania, ale też być wrażliwym na wszystko, co dzieje się wokół.

– Proszę opowiedzieć o jakimś przypadku z pańskiej służby.

– Do dziś dnia mam przed oczami wypadek między Suszem a Różnowem, gdzie matka z córką dosłownie wkleiły się samochodem w drzewo, ginąc na miejscu. Trauma po takich sytuacjach pozostaje w sercu bardzo długo.

– Czy są jakieś sposoby, by sobie z tym radzić?

– Po takich traumatycznych wydarzeniach są organizowane przez psychologów spotkania. Każdy funkcjonariusz, który chce w tym uczestniczyć, może spotkać się z psychologiem i porozmawiać na ten temat.

– Czy była w pana życiu sytuacja, że pan płakał, wykonując swoje obowiązki?

– Podczas wspomnianego przeze mnie wypadku łzy same cisnęły się do oczu. Może to nie jest płacz, ale w takich sytuacjach łamie mi się głos. Wtedy trzy głębokie oddechy i trzeba sobie radzić... Ludzie często myślą, że jesteśmy mało wrażliwi, ale to nieprawda. Po prostu musimy to jakoś pogodzić. Taką mamy pracę.

– A gdy wraca pan do domu, to czy rozpamiętuje sytuacje z pracy?

– Przede wszystkim staram się nie rozmawiać o tym z rodziną. Nawet gdy bliscy pytają o jakąś sprawę, to ucinam rozmowy na ten temat. Nie lubię przynosić pracy do domu. Moi bliscy już się do tego przyzwyczaili.

– Jakie zadania służbowe wykonywał pan najchętniej?

– Robiłem wszystko, by w mieście było bezpiecznie, ale najbardziej lubiłem i nadal lubię zatrzymywać osoby poszukiwane. To moje hobby! Osoby ukrywające się przed pójściem do zakładu karnego czy jakieś listy gończe, to mnie interesuje.

– Wszyscy mieszkańcy regionu pamiętają sytuację z ubiegłego roku, gdy pewien mężczyzna próbował popełnić samobójstwo, skacząc z dachu sceny iławskiego amfiteatru. To właśnie pan przyjechał na miejsce potencjalnej tragedii z domu i odwiódł desperata od tej decyzji. Czy wraca pan myślami do tego wydarzenia?

– Tak. Wewnętrznie jestem dumny z tego, że wiedza, którą wyniosłem ze szkół, nie poszła na marne, a przede wszystkim zajęcia z negocjacji. Moja nauczycielka ze szkoły w Szczytnie powtarzała, że jeśli nie potrafi się negocjować z osobą, która próbuje popełnić samobójstwo, to lepiej się za to nie zabierać. W tym wypadku negocjatorzy mieli przyjechać aż z Olsztyna. Wiedziałem, że dojazd zajmie im około półtorej godziny, podjąłem więc mediacje sam. Dodam, że ten mężczyzna próbował popełnić samobójstwo już drugi raz. Na szczęście mi uwierzył.

– Jak udało się panu zdobyć jego zaufanie?

– Wiarygodnością. On bał się, że zostanie zakuty w kajdanki i jak pospolity przestępca wrzucony do aresztu. Najpierw więc musiałem mu powiedzieć, że tak się nie stanie. Trzeba tu dodać, że był to człowiek chory, uzależniony od alkoholu i narkotyków. Kiedy powiedział, że po zejściu z dachu chciałby pojechać do swojego ośrodka terapii pod Gdańskiem, bez wahania wezwałem przez telefon pod amfiteatr nasz pojazd. Wszystko, co mówiłem do tego człowieka, miało potwierdzenie w moich czynach.

– Co zrobiliście z tym człowiekiem, gdy wreszcie zszedł na ziemię?

– Po prostu dotrzymałem mojej obietnicy: nasz kierowca odwiózł go do wskazanego przez niego ośrodka. Do końca byłem więc wiarygodny.

– Co dziś powiedziałby pan młodym ludziom, którzy chcą zostać policjantami?

– Mam dla nich świetną wiadomość! Oto właśnie w powiecie iławskim zwiększy się liczba policjantów o 15 etatów, ze 157 do 172. Komenda Powiatowa Policji w Iławie udzieli chętnym wszelkich informacji, natomiast podania należy składać w Komendzie Wojewódzkiej w Olsztynie, tam też będą one rozpatrywane.

– Czy kobiety, które chcą zostać policjantkami, mają jakieś ulgi, na przykład przy testach sprawnościowych?

– Testy te są dostosowane do wzrostu i wagi, bez względu na płeć. Jest równouprawnienie. Policjantka odbiera w kasie taką samą wypłatę, co jej kolega na tym samym stanowisku.

– Co uważa pan za swój największy zawodowy sukces?

– To, że jestem policjantem. Powtarzam sobie, że komendantem się bywa, a policjantem się jest. Dzisiaj jestem i tym, i tym. Nawet dziś rano, gdy jechałem służbowym, nieoznakowanym samochodem, ubrany w strój cywilny, zauważyłem, że ktoś popełnił wykroczenie na drodze. Wystawiłem koguta na dach i zatrzymałem sprawcę.

– Co to było za przewinienie?

– Jeden kierowca zatrzymał się przed przejściem dla pieszych koło „budowlanki”, ustępując pierwszeństwa matce z dzieckiem. Gdy ta była już na pasach, z drugiej strony przejechał jej przed nosem inny kierujący. To był młody człowiek. Miał tego pecha, że jechałem za nim… Nie przymykam oka w takich sytuacjach nawet wtedy, gdy nie jestem w mundurze.

– A może przytoczy pan jakąś śmieszną sytuację ze swojej pracy?

– Jechałem nieoznakowanym samochodem na osiedlu Ostródzkim. W pewnej sytuacji inny kierowca pokazał mi obraźliwy gest. Pojechałem za nim. Jakże ogromne było jego zdziwienie, gdy we wstecznym lusterku zobaczył migającego koguta na moim samochodzie! Sam zatrzymał się w Nowej Wsi przy sklepie. Gdy widziałem jego minę, kiedy pokazywałem mu legitymację i słyszałem jego westchnienie, to było dla mnie najwspanialsze uczucie. Nie wiedział, co powiedzieć. Jego wstrząs i przeprosiny były wystarczającą karą.

– Jako szef jest pan ostrym czy też łagodnym?

– Uważam, że połowa sukcesów w pracy to atmosfera. Wraz z komendantem uznajemy zasadę, że nikt na nikogo nie ma prawa krzyczeć. Jakim jestem szefem? O to chyba należy zapytać moich podwładnych. Osobiście uważam, że łagodnym.

– Jak wygląda pana zwykły dzień, od rana do wieczora?

– Wstaję o godzinie 6:15, biorę szybki prysznic, a w tym czasie żona robi mi śniadanie. Pracę zaczynamy o 7:30, ale ja zawsze jestem szybciej. Po pracy wracam do domu i zanim wróci moja żona, robię obiad. Staramy się jeść go razem, czyli ja, moja żona i dzieci. Potem synowie idą na jakieś zajęcia pozalekcyjne, a ja z żoną robimy różne rzeczy, zakupy, odpoczynek. Lubimy leniuchować, jeździć na rowerach. W czasie jazdy dużo ze sobą rozmawiamy, to dla mnie relaks.

– Co pan potrafi ugotować?

– Wszystko! Dewolaje, gołąbki, kotlety mielone, golonkę w kapuście, bigos, gulasze, zupy.

– Co z emeryturą? Ma już pan do niej uprawnienia…

– Nie myślę o niej! Mógłbym oczywiście na nią iść, ale kocham pracę w policji. Pracuję już 22 lata i robię to na 100 procent. Nie wypaliłem się zawodowo. Na razie odejście byłoby dla mnie wielką traumą. Ale jeśli się na to zdecyduję, to chciałbym odejść godnie, nie pod presją.

– Czy ma pan jakieś plany na najbliższy rok? Czy jest coś, co pan chciałby zrobić, a nie miał dotychczas na to czasu?

– Nie mam jakichś dalekosiężnych planów. Chciałbym gdzieś wyjechać i odpocząć, ale po tragedii pod Smoleńskiem boję się wsiąść do samolotu.

– Dziękuję za rozmowę i gratuluję wygranej w plebiscycie.


WALDEMAR JACKOWSKI

Wiek: 41 lat
Znak zodiaku: panna
Rodzina: Żona Ewa, synowie: Patryk (18 lat), Karol (15 lat)
Mieszkanie: dom na osiedlu Ostródzkim
Samochody: Renault Scenic i Honda CRV
Hobby: kolekcjonowanie polskich filmów
Motto: „Żyj tak, żeby przez ciebie nie płakali”



Waldemar Jackowski „Człowiek Roku 2009” w otoczeniu współorganizatorów. Po lewej Radosław Safianowski, redaktor naczelny Kuriera, po prawej Rafał Rywalski, przedstawiciel SKOK Stefczyka



W latach 90. Waldemar Jackowski odebrał nagrodę od komendanta wojewódzkiego za najlepsze wyniki oraz ilość zatrzymanych poszukiwanych. Nagrodą był zegarek oraz list gratulacyjny, który komendant ma do dziś



Waldemar Jackowski w szkole policyjnej, 1990 rok

  2010-04-21  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
127023548


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.