Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
REKLAMA
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Fabryka POL-MAK zabiera głos
Trujące chmury nad miastem
CZŁOWIEK ROKU 2017. Oto nominacje!
A siódmego dnia odpocznij od zakupów
Miał być raj, a jest wojna!
Jakub Chiżyński. Wspomnienie
CZŁOWIEK ROKU 2017. Zgłoś swoich kandydatów
Zaproszenie na wyjątkową wystawę
Pilnuj komina! Pożary i... kary
Marek Żyliński: Budżet powiatu to cynizm i kpina
Powiat. Gdzie ten miód i mleko?
Bez przetargu na pływalni. Skargi na dzierżawę siłowni
Ciężarówka zamiast lalki Barbie
Hordejuk puszczają nerwy
Uwaga na złodzei kieszonkowców w sklepach
Skarga na szpital. Nie ma chętnych do zwrotu
Z jezdni pompują wodę wytrwale...
Dekomunizacja. Osiedle „XXX-lecia PRL”
Skargi na kolejki do laryngologa
17-letni skejt z mamusią
Więcej...

CZYTAJ

2003-03-03

NIE WSZYSTKO ZŁOTO, CO SIĘ ŚWIECI


WIESŁAW NIESIOBĘDZKI: A mnie się zdaje...

Spoko, spoko, panowie felietoniści! „Jeszczo nie wieczer”, „Langsam langsam aber sicher”. Wszyscy jesteście wykształceni, niektórzy z was podają się nawet za ludzi oczytanych i obytych w świecie. Przypuszczam zatem, że nie muszę wam tłumaczyć przytoczonych przez mnie wyżej maksym. Wystarczy, że dodam, iż sens każdej z nich premier Leszek Miller wyłożył jasno w swym sławnym powiedzeniu: „Mężczyzny nie poznaje się po tym, jak zaczyna, lecz jak kończy”. Co w tłumaczeniu z polskiego na język Rzymian brzmiałoby: „Finis coronat opus” (Koniec wieńczy dzieło).

No właśnie, a wy panowie w wybranego przez iławian w bezpośrednich wyborach – i to przytłaczającą większością głosów – nowego burmistrza Iławy walicie jak w bęben. W imię, czego panowie? Co w ten sposób chcecie odreagować? Co udowodnić?...

Rzeczywiście Iława po trzech kolejnych kadencjach burmistrza Adama Żylińskiego stała się całkiem innym miastem. Z zaniedbanej i zniszczonej wojną byłej powiatowej mieściny została przekształcona w nowoczesną stolicę ponad-regionu z wieloma nigdy tu nie istniejącymi obiektami i urządzeniami, takimi jak zmodernizowana oczyszczalnia ścieków, europejska stacja wodociągów i system ogrzewania miasta, reprezentacyjna promenada wokół Małego Jezioraka, zdobiący centrum miasta ratusz, nowa szkoła, hala sportowa oraz ważne rondo. Do tego zmodernizowany wjazd od strony Ostródy i całe ciągi nowych chodników. Tego nie da się zanegować. To wszystko pozostawił po sobie burmistrz Adam Żyliński.

Jednak po pierwsze. Tu znowu muszę się posłużyć złotą myślą ze skarbnicy mądrości ludzkiej i powtórzę za Sokratesem: „Amicus Plato, sed veritas magna amica est” (Przyjacielem jest mi Platon, lecz prawda większą przyjaciółką jest). Ten sam burmistrz Żyliński zwykł był mawiać, iż on sam tego wszystkiego nie zrobił, lecz jedynie wcielał w życie uchwały Rady Miasta.

Po wtóre zaś – tak po prawdzie – to Iława nadal nijakim miastem jest. Bowiem o mieście nad pięknym i atrakcyjnym Jeziorakiem, otoczonym zewsząd lasami i Parkiem Krajobrazowym, ani nie można powiedzieć, iż jest znanym w kraju centrum rozwoju turystyki, rekreacji i wypoczynku, ani też nie da się powiedzieć, że mieszkańcy Iławy żyją i tyją dzięki rozwijającemu się w mieście przemysłowi (tudzież kwitnącemu rynkowi handlu, usług czy wytwórczości).

Wiadomo przecież wszystkim, że jeśli chodzi o przemysł, to z większych zakładów ostał nam się jedynie robiący bokami IZNS, rokrocznie zmniejszające zatrudnienie Mazurskie Meble International oraz dychający raz lepiej raz gorzej Ekodrob, a do tego kilka płacących swym pracownikom głodowe pensje firm z branży tartaczno-drewnianej.

Natomiast jeśli chodzi o turystykę, wypoczynek i rekreację, to jak do cholery można mówić o rozwoju turystyki i wypoczynku w mieście, które do dziś nie ma żadnego średniej wielkości i o przyzwoitym standardzie hotelu z elegancką restauracją, salą balową, salą konferencyjną itp. – podczas gdy zbudowane w czasach głębokiego PRL-u hoteliki „Kormoran” i „Wielka Żuława” są wypełnione do ostatniego miejsca zaraz po zakwaterowaniu w nich gości z dwóch zaledwie autokarów, którymi zresztą do Iławy przyjeżdżają najczęściej mniej zamożni emeryci z Niemiec.

Już od dawna w Niemczech ludzie wiedzą, że chociażbyś przywiózł do Iławy większą kasę, to i tak nie miałbyś gdzie jej przyzwoicie wydać w mieście, którego zaplecze gastronomiczne i rozrywkowe składa się głównie z letnich pawilonów w parku, w których można się pożywić głównie... piwem, rybą i frytkami.

Idąc dalej tym tropem – jak można mówić o rozwoju żeglarstwa i sportów wodnych, gdy miasto z natury predestynowane do tego, by być centrum żeglarstwa i sportów wodnych dla całego Jezioraka i połączonego z nim poprzez Kanał Ostródzko-Elbląski dużego systemu jezior i rzek, nie posiada przyzwoitego portu. Portu z dużym, wygodnym i bezpiecznym nabrzeżem, obsługą szkutniczą i handlową oraz z bazą noclegową, sanitarną i gastronomiczną. Nasza baza przypomina raczej remizę po pożarze...

W tej mierze przez 12 minionych lat nic nie zmieniło się na lepsze. Jeśli chodzi o prastare funkcje portowe Iławy, największego ośrodka miejskiego nad Jeziorakiem, to – gdy przychodzi lato – Iława służy raczej jako miejsce, skąd turyści i wodniacy natychmiast po przyjeździe i wypożyczeniu jachtu wypływają w jezioro i uciekają do Siemian, Matyt, Makowa, Wieprza, Tardy, Miłomłyna, Ostródy itp. Dzieje się tak, gdyż plaż zaopatrzonych w przebieralnie, sanitariaty itp. a do tego w ratowników, to raczej tu nie uświadczysz, zaś przystani, pól namiotowych oraz campingów tu nie przybywa, a wręcz ubywa.

Na przykład jeszcze za pierwszej kadencji poprzedniego burmistrza Iławy poza obecną „Omegą” oraz campingiem „Italiana” (które dziedziczą teren i obiekty po zbudowanych przed 1939 rokiem schronisku młodzieżowym i siedzibie związku młodzieży oraz restauracji „Waldsschlossen”) był na tzw. dzikiej plaży bardzo lubiany przez żeglarzy, turystów samochodowych i pieszych ośrodek wodno-turystyczny „Posejdon”. Ośrodek ten, posiadający wygodny dojazd i parking, położony w atrakcyjnym miejscu blisko kąpieliska, miał pomosty dla jachtów, łodzi i kajaków, miał wypożyczalnię sprzętu pływającego oraz turystycznego, pole namiotowe z oświetleniem i punktami poboru energii elektrycznej dla caravaningów, natryski i kabiny WC, z których każdego lata korzystały liczne setki turystów. Obecnie w mieście istnieją jedynie rzeczone „Italiana” i „Omega”.

Komu to przeszkadzało? Kto skorzystał na likwidacji „Posejdona”? Kto korzysta nadal na tym, że taki Janek Bednarski, prowadzący od ponad 10 lat położony nad rzeką Iławką ośrodek turystyczny „Sułtan”, nie może w żaden sposób zainwestować w jego rozwój, gdyż na przeszkodzie temu stoi brak uregulowań własnościowych gruntu.

Z ładnej miski się nie najesz. Ona musi być jeszcze czymś wypełniona. Nie wszystko złoto, co się błyszczy, panowie felietoniści. Dlatego obejrzyjcie się wszyscy wokół siebie, byście sami mogli sobie wyrobić zdanie o różnicach w standardzie i luksusie iławskich urządzeń turystycznych – tych dzisiejszych, gdy Iława jest miastem powiatowym i liczy ponad 34 tysiące mieszkańców, i tych przedwojennych, gdy była jednym z pięciu miast powiatu Susz i mieszkało w niej około 12 tysięcy ludzi.

Nie wszystko złoto, co się świeci.

WIESŁAW NIESIOBĘDZKI

  2003-03-03  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
114038928


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Informator: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | REKLAMA | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.