Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
REKLAMA
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Trujące chmury nad miastem
CZŁOWIEK ROKU 2017. Oto nominacje!
A siódmego dnia odpocznij od zakupów
Miał być raj, a jest wojna!
Jakub Chiżyński. Wspomnienie
CZŁOWIEK ROKU 2017. Zgłoś swoich kandydatów
Zaproszenie na wyjątkową wystawę
Pilnuj komina! Pożary i... kary
Marek Żyliński: Budżet powiatu to cynizm i kpina
Powiat. Gdzie ten miód i mleko?
Bez przetargu na pływalni. Skargi na dzierżawę siłowni
Ciężarówka zamiast lalki Barbie
Hordejuk puszczają nerwy
Uwaga na złodzei kieszonkowców w sklepach
Skarga na szpital. Nie ma chętnych do zwrotu
Z jezdni pompują wodę wytrwale...
Dekomunizacja. Osiedle „XXX-lecia PRL”
Skargi na kolejki do laryngologa
17-letni skejt z mamusią
Szpital i seria zgonów. Sprawdzamy postępy w śledztwach
Więcej...

CZYTAJ

2003-01-02

MAŚKIEWICZ WYGANIA INWESTORÓW


Drukarnia na ponad 100 miejsc pracy, o której pisaliśmy już kilkakrotnie, nie powstanie w Iławie. Zarząd poligraficznej spółki Drescher podjął decyzję o przeniesieniu inwestycji do Kurzętnika. Dlaczego? „Nowy burmistrz Iławy ignoruje nas” – mówi Frank Sistermann, dyrektor tej firmy. Na włosku wiszą też wielkie zagraniczne inwestycje turystyczne w mieście nad Jeziorakiem, pilotowane przez niemiecki koncern Oetken. Tymczasem burmistrz Jarosław Maśkiewicz o sprawie nie chce rozmawiać.

Frank Sistermann jest dyrektorem drukarni i pełnomocnikiem zarządu spółki poligraficznej Drescher (zakłady w Brodnicy i Nowym Mieście Lubawskim) oraz pełnomocnikiem koncernu Oetken, która reprezentuje niemieckie firmy chcące zainwestować w iławski przemysł turystyczny. Konferencja, na którą zaprosił iławskie media, odbyła się w ubiegły piątek w miejskiej hali.

– Zwołałem tę konferencję, bo chcę ustosunkować się do wypowiedzi burmistrza Jarosława Maśkiewicza w Nowym Kurierze, jakoby wszystko między miastem a nami układało się pomyślnie. Chciałbym w związku z tym złożyć oświadczenie – zaczął Sistermann i natychmiast przeszedł do tematu drukarni.

DRUKARNIA STRACONA

Przypomnijmy: duży zakład poligraficzny na minimum 100 miejsc pracy miał stanąć przy ulicy Lubawskiej w Iławie. Ziemię pod tę inwestycję niemiecko-francuska firma Drescher miała dostać od miasta za symboliczną złotówkę, w zamian za utworzenie minimum 100 miejsc pracy (wielkość zatrudnienia gwarantować miał warunkowy akt notarialny).

Sprzedaż ziemi za złotówkę miała odbyć się zgodnie z ustawą o gospodarce nieruchomościami: po dwóch nieudanych przetargach (a takie w Iławie w odniesieniu do gruntu przy ul. Lubawskiej odbyły się już rok temu – przy obu przetargach nie wpłynęła żadna oferta kupna) burmistrz nie ma obowiązku organizowania dalszych przetargów, a nieruchomość może być zbyta w drodze negocjacji za cenę ustaloną w tych rokowaniach.

– Z poprzednim burmistrzem wszystko już było ustalone. W sfinalizowaniu sprawy przeszkodziły nam wybory – mówi Sistermann. – Nowy burmistrz Jarosław Maśkiewicz zmienił warunki wcześniejszych porozumień. Dlatego zarząd firmy Drescher postanowił zbudować nową drukarnię w Kurzętniku zamiast w Iławie. Obecny burmistrz Iławy zaproponował nam nowe pertraktacje, ale nie zamierzamy znów robić tego, co zajęło nam osiem ostatnich miesięcy.

Sistermann przyznał, że wcześniejszych ustaleń z poprzednim burmistrzem nie utwierdzono umową pisemną, a jedynie ustnymi ustaleniami (jak ustaliliśmy, miasto czekało na przekształcenia własnościowe wewnątrz firmy Drescher).

– W Kurzętniku, gdzie prowadziliśmy równoległe rozmowy, pertraktacje odbywały się w ten sam sposób i pomimo tego, że tam także po wyborach zmieniły się władze, ustalenia pozostały bez zmian – dodał dyrektor Sistermann.

MAŚKIEWICZ CHCIAŁ DOLARÓW

– Jak konkretnie przebiegały rozmowy z nowym burmistrzem Iławy Jarosławem Maśkiewiczem? – dociekali dziennikarze.

– Nie chciałbym wracać do rozmów z burmistrzem Maśkiewiczem – mówi Sistermann. Zdradził jednak, że projekt „ziemia za złotówkę w zamian za 100 miejsc pracy” prysł jak bańka mydlana. – Zażądano od nas kilku dolarów za metr kwadratowy.

Działka, którą interesował się Drescher, ma 40 tysięcy metrów kwadratowych, łatwo więc policzyć, że za teren pod inwestycję firma ta musiałaby zapłacić miastu od kilkuset tysięcy do około miliona złotych. W stosunku do obiecanej symbolicznej złotówki za ten teren, różnica jest spora.

– Sprawa ta boli mnie osobiście, bo od ponad roku mieszkam w okolicach Iławy i chciałem zrobić coś dla tego regionu – skomentował Sistermann. Według niego decyzja o budowie drukarni w Kurzętniku, zamiast w Iławie, zapadła już na 99 procent.

KOMPLEKS TURYSTYCZNY TEŻ WISI NA WŁOSKU

Tu też należy się małe przypomnienie od redakcji. Otóż miasto w październiku podpisało list intencyjny z niemieckim koncernem Oetken, w którym obie strony zobowiązały się doprowadzić do ogromnej inwestycji turystycznej w Iławie. Na miejskich terenach niedaleko Jezioraka oraz na samej wyspie Wielka Żuława miałby powstać hotel, centrum konferencyjne, aqua-park oraz wioska turystyczna. Jeśli biznes-plan byłby dla tego przedsięwzięcia pozytywny, wówczas spółka miasta z koncernem zajęłaby się poszukiwaniem inwestora (zakładano, że współinwestorem będzie również sam koncern Oetken). W efekcie inwestycji pracę znalazłoby kilkaset osób, a Iława stałaby się wyjątkowym w skali europejskiej centrum turystycznym.

– W wywiadzie dla Nowego Kuriera burmistrz wyraził się, że jeśli chodzi o ów projekt, to wszystko jest w porządku. Niestety, ja jako pełnomocnik koncernu nie mogę tego potwierdzić – oznajmił Sistermann. Jak dodał, sprawa tego projektu jest o wiele ważniejsza niż temat drukarni. – Jesteśmy zaniepokojeni, jeśli chodzi o przyszłość tej inwestycji. Osobiście pracowałem nad tym przedsięwzięciem 3 lata i cieszyłem się, że w końcu udało mi się znaleźć tak poważny podmiot, jakim jest Oetken, firma z 200-letnią tradycją.

Według pełnomocnika koncernu, miasto ma niepowtarzalną okazję do przeprowadzenia na swoim terenie inwestycji turystycznej w tak dużej skali.

– Dziś wygląda to tak, jakby miasto nie doceniało znaczenia tego przedsięwzięcia, które zupełnie odmieniłoby je – mówi Sistermann. – Ja osobiście i firma Oetken czujemy się przez miasto ignorowani. Najgorszą rzeczą byłoby to, gdyby Oetken zrezygnował z Iławy i zainteresował się którymś z innych miast regionu. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale dotychczasowe rozmowy z burmistrzem Maśkiewiczem dają nam powody do obaw.

List intencyjny podpisany między miastem a koncernem określa harmonogram prac, które musi wykonać zarówno Oetken, jak i samorząd Iławy. Zdaniem Sistermanna na razie z umowy wywiązuje się jedynie niemiecki koncern, a to może kosztować miasto spore pieniądze.

– Rozpoczęliśmy między innymi szeroką promocję tego przedsięwzięcia wśród potencjalnych inwestorów. Zleciliśmy także przygotowanie kompleksowego biznes-planu dla tego przedsięwzięcia, co jest bardzo kosztowne. Natomiast przez miasto do tej pory nie został wypełniony żaden punkt umowy – powiedział Sistermann i stwierdził, że teoretycznie już teraz możliwe jest zażądanie od miasta zapisanych w liście intencyjnym 80 tysięcy euro odszkodowania za niewywiązanie się z umowy. – Od wyborów do tej pory nie ma między nami a burmistrzem komunikacji. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Tu nie chodzi o jakieś sentymenty. Chcemy tylko powrotu do stanu sprzed wyborów, kiedy była normalna rozmowa i wymiana poglądów między koncernem Oetken a miastem. W dalszym ciągu chcemy przy pomocy nowego burmistrza doprowadzić do tej inwestycji, ale nasza dobra wola się kończy.

MAŚKIEWICZ NABIERA WODY W USTA

Zaraz po konferencji wraz z innymi dziennikarzami udaliśmy się do miejskiego ratusza, by umówić się na spotkanie z Jarosławem Maśkiewiczem.

Burmistrz przyjął nas w sekretariacie, a po przedstawieniu sprawy odparł bez zbędnych ceregieli, że nie będzie z jego strony żadnego komentarza. Odnośnie dyrektora Franka Sistermanna stwierdził tylko, że nie przedstawił on żadnych pełnomocnictw, więc nie ma podstaw do tak poważnych rozmów. Maśkiewicz kilkukrotnie powtarzał, że niczego nie będzie komentował. Nakazywał, aby wyłączyć magnetofony.

– W każdym swoim piśmie Oetken informuje, że jestem upoważniony do rozmów. To jakiś skandal! – tak dyrektor Sistermann skomentował później dla radia Wa-Ma zarzut burmistrza Maśkiewicza o braku pełnomocnictw.

Maśkiewicz nie zgodził się nawet na nagranie swojej odmowy udzielenia komentarza dla radia. Powtarzał tylko: „Żadnego nagrywania!”. Kłamstwem zaś nazwał wypowiedź Sistermanna, jakoby ustalił cenę gruntu przy ul. Lubawskiej pod drukarnię na kilka dolarów od metra kwadratowego.

Burmistrz Jarosław Maśkiewicz pożegnał się z dziennikarzami w napiętej atmosferze.

RADOSŁAW SAFIANOWSKI


Komentarz

IGNORUJE INTERES MIASTA

Niestety, nie dane nam było wysłuchać racji Jarosława Maśkiewicza w opisanej sprawie. Burmistrz nie chciał żadnego nagrywania, żadnych komentarzy. Czyżby nie miał nic do powiedzenia? Dlaczego nie chciał publicznie sprostować słów dyrektora Sistermanna, który jego zdaniem kłamał? W takim razie, jeśli nie mediom, co burmistrz odpowie setkom bezrobotnych w Iławie, którzy głosowali na niego w ostatnich wyborach?

Postulat ożywienia lokalnej gospodarki i zmniejszenia bezrobocia był jednym z głównych punktów programu wyborczego Jarosława Maśkiewicza. Co jednak wyborcy dostali w zamian za oddane na burmistrza Maśkiewicza głosy? Ignorancję wobec inwestorów, mieszkańców i wszelkich rozpoczętych w mieście przedsięwzięć. Jak w złym śnie, najbardziej kluczowe dla rozwoju Iławy inicjatywy zaczynają brać w łeb. Jak się dowiedzieliśmy, na jedno z umówionych spotkań z pełnomocnikiem firm Drescher i Oetken burmistrz Maśkiewicz w ogóle nie przyszedł! Czy tak postępuje się w interesach, dla dobra mieszkańców?

Podobnie było ze spotkaniem z prezesami iławskich spółdzielni mieszkaniowych, którym ludzie nie dają spokoju, dopytując, kiedy w końcu będzie obiecana przez burmistrza Maśkiewicza tańsza woda i wywóz śmieci. Na umówione spotkanie z prezesami Jarosław Maśkiewicz też nie przybył.

Aż nie chce się wierzyć, że to wszystko dzieje się zgodnie z wolą Jarosława Maśkiewicza, mieszkańca Iławy. Czemu to wyganianie inwestorów z Iławy ma służyć? Utrzymaniu w Iławie mas taniej siły roboczej, nie mającej wyboru na rynku pracy? A może niedopuszczeniu do tego, by ktoś zdobył przedwyborcze punkty? A może w końcu temu, by na zrębie tej beznadziei dalej pochylać się „ze współczuciem” nad ludzką biedą?

Rodzi się kolejne pytanie: czy burmistrz Maśkiewicz w ogóle przemyślał punkty z programu wyborczego, który napisał dla niego fachowiec z Olsztyna? Czy ma na ten temat jakiekolwiek zdanie? A jeśli ma, to dlaczego unika o tym rozmów?

Na razie chwytliwe wyborcze hasło „Zarób w Iławie i wydaj w Iławie” były burmistrz Lubawy zastosował w Iławie tylko do swojej osoby.

Panie burmistrzu! Mieszkańcom Iławy należy się choć słowo wyjaśnienia! Nie można wszystkiego zrzucać na barki wrodzonej małomówności. Bo jeśli tak ma wyglądać rządzenie miastem, to ja wysiadam.

RADOSŁAW SAFIANOWSKI

  2003-01-02  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
114002791


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Informator: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | REKLAMA | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.