Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Ratusz się sypie, ale musi poczekać
Auto policjanta. Atmosfera gęstnieje
Kasjerka została bez pracy
Marek Kałuża: „Mam w sobie tęsknotę za pięknem”
Nie miał prawka, więc uciekł
Niedziela bez handlu. Spacer zamiast marketu
Parking tylko dla urzędnika?
KODEKS WYBORCZY. Nowelizacja
Kierowca bez mandatu za ucieczkę
Ząbrowo wymaga uwagi
Fabryka POL-MAK zabiera głos
Trujące chmury nad miastem
CZŁOWIEK ROKU 2017. Oto nominacje!
A siódmego dnia odpocznij od zakupów
Miał być raj, a jest wojna!
Jakub Chiżyński. Wspomnienie
CZŁOWIEK ROKU 2017. Zgłoś swoich kandydatów
Zaproszenie na wyjątkową wystawę
Pilnuj komina! Pożary i... kary
Marek Żyliński: Budżet powiatu to cynizm i kpina
Więcej...

CZYTAJ

2004-08-12

List za milion złotych


Niemiecka spółka Oetken skarży miasto Iławę o zapłatę ponad 261 tysięcy euro. W razie przegranej iławscy podatnicy oddadzą Niemcom ponad 1,2 miliona złotych.

Adam Żyliński rządził Iławą 12 lat. Nie ma się czego wstydzić. Za jego trzech kadencji z brzydkiego, prowincjonalnego miasta, z którego wszędzie daleko, Iława przekształciła się w miasto zadbane, atrakcyjne pod względem turystycznym i inwestycyjnym.

Udało się Żylińskiemu przyciągać inwestorów, ratować upadające firmy, poprawiać estetykę i uatrakcyjniać ofertę kulturalną. Z Warszawy do Iławy przeniosła się słynna Złota Tarka – Festiwal Jazzu Tradycyjnego, dla której samorząd wybudował piękny amfiteatr nad jeziorem.

Wszystko to zaowocowało najniższym po Olsztynie bezrobociem na Warmii i Mazurach. Nic dziwnego, że Żyliński, przez jedną kadencję poseł Unii Wolności, wybrał pracę w samorządzie i po raz czwarty stanął do wyborów. Tym razem były to wybory bezpośrednie.

SZCZĘŚLIWY KONTAKT

Były burmistrz sam dziś przyznaje, że nie zakładał przegranej. Pracował, jakby niedziela 27 października 2002 roku miała być jedną z wielu. Od dawna szukał pomysłu na zagospodarowanie atrakcyjnych turystycznie terenów, między innymi Wielkiej Żuławy na jeziorze Jeziorak.

Jak zwykle działał nieszablonowo. Nie chciał po prostu sprzedać działek, a potem patrzeć, jak zarastają trawą. Postanowił znaleźć firmę, z którą przygotuje konkretną ofertę inwestycyjną dla kapitału zainteresowanego budową w Iławie centrum turystyki i rekreacji.

– Nawiązaliśmy kontakt, w moim przekonaniu szczęśliwy, z firmą z tradycjami rodzinnymi, developersko-projektową, by wspólnie przygotować gotowy produkt do sprzedania w Europie – mówi Adam Żyliński. I wyjaśnia, że z tysięcy niemieckich firm tylko Oetken Projektentwicklung GmbH „poważnie zainteresował się Iławą”.

Adam Żyliński wie niewiele o niemieckim partnerze. Nie zna pozycji firmy na niemieckim rynku, jej wyników finansowych, kapitału. Mimo zaproszenia nie pojechał do Niemiec, aby odwiedzić siedzibę Oetkena w Oldenburgu. Przekonany jest jednak o wiarygodności partnera.

– Nie dyskutujemy o firmie, która miałaby wydać 60 mln euro na inwestycję w Iławie. Oetken i miasto Iława miały wspólnie przygotować produkt, który po stworzeniu założeń techniczno-ekonomicznych i biznesplanu miał być sprzedany. Mówimy o tym, co po podpisaniu listu miało się uwiarygodniać krok po kroku – tłumaczy Adam Żyliński.

PRAWNICY SĄ PRZECIWNI

Efektem ponadrocznych rozmów i ustaleń był podpisany tydzień przed pierwszą turą samorządowych wyborów 18 października 2002 r. list intencyjny.

Pierwotnie miała być podpisana umowa przedwstępna, ale negatywnie zaopiniował ją radca prawny urzędu miasta. Samorząd zwrócił się więc o opinię prawną do znanej warszawskiej kancelarii adwokackiej Zbigniewa Jasińskiego.

Opinia także była negatywna. Adwokat wytknął wiele błędów, brak precyzyjnych sformułowań. Przestrzegał, że „w ekstremalnych przypadkach może dojść nawet do wniesienia przez którąś ze stron pozwu o zapłatę kary umownej”.

„Przedstawiona przez Państwa umowa przedwstępna nie spełnia wymogów kodeksu cywilnego. Tym samym zawarcie jej w tym kształcie spowoduje jej nieważność” – podsumował specjalizujący się w kontaktach międzynarodowych Zbigniew Jasiński.

Radził przekształcić umowę w „list intencyjny”, z którego usunięte zostałyby pierwotne zapisy o ustanowieniu hipoteki kaucyjnej na gminnej działce jako zabezpieczenia kosztów niemieckiej firmy. Radził też usunąć z listu punkt o karach umownych oraz dokładnie określić, do poniesienia jakich kosztów i w jakim czasie zobowiązują się strony.

2 października ówczesny wiceburmistrz Marek Polański poinformował Niemców, że „miasto Iława nie może zaakceptować zapisu dotyczącego hipoteki kaucyjnej”. Dwa tygodnie później gmina, która zapłaciła za opinię Kancelarii Jasiński 13 tysięcy zł, z najważniejszych rad adwokata nie skorzystała.

Burmistrz Żyliński podpisał wprawdzie z Niemcami nie umowę, lecz „list intencyjny”, jednak zawierał on wszystko, przed czym przestrzegał Zbigniew Jasiński, m. in. zapis o ustanowieniu hipoteki o równowartości 80 tysięcy euro i kary umownej 50 tysięcy euro.

Na dokumencie nie było kontrasygnaty skarbnika miasta, choć wymagany jest w wypadku dokumentów zawierających zobowiązania finansowe gminy. Jako organ rozstrzygający spory między stronami, list podaje Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej. Od orzeczenia tego sądu nie ma odwołania.

Z DETERMINACJI

Ostateczna treść listu nie została przed podpisaniem przedstawiona radnym. Adam Żyliński tak to wyjaśniał 17 lutego 2003 r. na posiedzeniu komisji nowej rady:

„Partner niemiecki absolutnie nie chciał tego przyjąć do wiadomości (braku hipoteki i kar umownych – przyp. red.). My z determinacji, na zasadzie takiej, że należy ponosić ryzyko, bo za to nam płacą, zdecydowaliśmy się podpisać ten list intencyjny w takiej treści. Zwalniało to nas z obowiązku przedstawienia tego, w okresie gorączki przedwyborczej, radnym. Niemcy wyrażali konieczność podpisania tego listu przed wyborami”.

Były wiceburmistrz Stanisław Kieruzel tłumaczył radnym, dlaczego w liście zapisano podział udziałów w przyszłej spółce jako: 49 proc. miasto, 51 proc. Niemcy, choć to miasto wnosiło aportem działkę i deklarowało wniesienie dwóch innych o pow. ponad 100 ha, które wcześniej musiałoby wykupić, a Oetken projekt i koncepcję: – Gdyby to miasto miało 51 proc., Oetken nie angażowałby środków. Poza tym, zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych, w każdej sytuacji musiałby być organizowany przetarg, w którym Oetken musiałby startować.

NIE PRZYJĘLI DO WIADOMOŚCI

Do drugiej tury wyborów przeszedł burmistrz sąsiedniej Lubawy Jarosław Maśkiewicz (47 proc. głosów) i Adam Żyliński (26 proc.). Ten ostatni wciąż nie zakładał przegranej. Iławianie zagłosowali jednak na nowego człowieka.

Jako jedni z pierwszych z gratulacjami pośpieszyli Niemcy z Oetkena. Przysłali też pismo ponaglające miasto do ustanowienia hipoteki kaucyjnej na liczącej 6 ha działce po zakładach drobiarskich. Jeszcze kilkakrotnie występowali z pismami w sprawie hipoteki.

Zgodnie z polskim prawem ustanowienie hipoteki może nastąpić tylko za zgodą rady miasta. Następca Adama Żylińskiego informował o tym stronę niemiecką, prosząc o czas na zapoznanie się dokładne z listem. W lutym 2003 r poinformował Jurgena Oetkena, że list intencyjny „w obecnym brzmieniu narusza prawo polskie, nie ma obowiązującej mocy prawnej, a zarząd poprzedniej kadencji przekroczył swoje uprawnienia, wkraczając w kompetencje rady miejskiej”. Zadeklarował jednak chęć współpracy.

Firma niemiecka nie przyjęła stanowiska władz Iławy do wiadomości. Obstawała przy honorowaniu listu i wypełnianiu jego zapisów. Informowała o rozpoczęciu prac, choć zgodnie z listem obie strony powinny najpierw ustalić dokładny harmonogram i określić koszty poszczególnych zadań.

UTRACONE KORZYŚCI

W kwietniu 2003 r. na wniosek burmistrza Maśkiewicza nowi radni Iławy zdecydowali o „odstąpieniu od dalszych negocjacji z firmą Oetken” i rozpoczęciu nowych, „na równych prawach, w których także firma Oetken może brać udział”.

Do końca roku strony wymieniały korespondencję. W grudniu radni, burmistrz i Jurgen Oetken spotkali się w Iławie. Do porozumienia nie doszli. W styczniu 2004 r. Oetken złożył w Sądzie Arbitrażowym pozew o zapłatę.

Niemcy wyliczyli, że od polskiej gminy należy im się 100,7 tys. euro „za poniesione koszty”, 50 tys. euro kary umownej i 110 tys. euro „utraconych korzyści z tytułu niezrealizowanego listu intencyjnego”. Razem – 261 tysięcy euro, czyli ponad milion złotych.

Winą za całą sytuację firma Oetken obarczyła nowego burmistrza Iławy Jarosława Maśkiewicza, który – jej zdaniem – „świadomie zaniechał skierowania wniosku do rady miasta w zakresie niezbędnym do realizacji listu intencyjnego”.

Adam Żyliński kieruje dzisiaj Powiatowym Urzędem Pracy. Mówi, że nie rozumie zachowania Niemców. Jego zdaniem, nie mają podstaw, by żądać od miasta tak gigantycznej kwoty.

Żyliński jest też ogromnie rozczarowany działaniami swojego następcy: – Wystarczyłoby, żeby Maśkiewicz przedstawił radnym pod głosowanie sprawę hipoteki i nie mielibyśmy dzisiaj tego pozwu. List był dążeniem do określonego celu. Ramową umową, gdzie ja zakładałem, że krok po kroku w debacie publicznej będziemy nasz cel osiągać. Jestem przekonany, że postąpiłem prawidłowo, z najlepszą intencją, nie naruszając struktury polskiego prawa i w interesie mieszkańców Iławy.

IWONA TRUSEWICZ
„Rzeczpospolita”

Od autorki: Nowe władze Iławy skierowały do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez Adama Żylińskiego. Wystąpiły też do rzecznika dyscypliny finansów publicznych przeciwko byłym burmistrzom Żylińskiemu i Kieruzelowi o naruszenie prawa i przekroczenie uprawnień. Rzecznik dyscypliny wniósł o ukaranie obu samorządowców. Komisja Orzekająca Regionalnej Izby Obrachunkowej w Olsztynie obu uniewinniła. Odwołanie rzecznika czeka na werdykt w Komisji Głównej.

Od redakcji NKI: Tuż przed zamknięciem tego wydania udało nam się ustalić, że przestępstwa jednak nie było. W piątek 30 lipca br. Prokuratura Rejonowa w Iławie umorzyła śledztwo wszczęte po doniesieniu złożonym przez Jarosława Maśkiewicza na Adama Żylińskiego i cały były zarząd miasta, z uwagi na brak znamion popełnienia przestępstwa.

„Kurier” wystąpił do byłych i obecnych władz miasta o komentarz do artykułu na temat roszczeń koncernu Oetken. Na naszą pisemną prośbę odpowiedział jedynie były burmistrz Iławy Adam Żyliński. Natomiast ani Jarosław Maśkiewicz, obecny burmistrz, ani sekretarz Andrzej Dzieniszewski – niestety nie zechcieli podzielić się z opinią publiczną swoim zdaniem na ten temat.


Komentuje ADAM ŻYLIŃSKI
poprzedni burmistrz Iławy:

Po pierwsze. Zgodnie z wymogami tego rodzaju dokumentu, przed podpisaniem list intencyjny odczytałem na sesji ówczesnej Rady Miejskiej w Iławie.

Po drugie. Wszystkie opinie prawników dotyczyły ewentualnej umowy przedwstępnej, dlatego Zarząd Miasta Iławy zdecydował – zgodnie z sugestią mecenasa Jasińskiego z Warszawy – zamienić umowę na dokument znacznie mniejszej rangi po to, by podtrzymać współpracę z firmą Oetken.

Po trzecie. W liście intencyjnym została zapisana klauzula bezpieczeństwa, że w przypadku niepodjęcia żadnych działań w okresie ośmiu miesięcy (od dnia podpisania), jego postanowienia stają się bezprzedmiotowe. Niestety, przez nową władzę list został ostatecznie zerwany wcześniej, bo 28 kwietnia 2003 roku. A wystarczyło zwyczajnie poczekać dwa miesiące, do 18 czerwca 2003 roku – i nie byłoby rzekomego „problemu”.

Po czwarte: Obok listu intencyjnego z firmą Oetken, krótko przed wyborami podpisałem inne listy intencyjne – z Zakładem Karnym o przebudowanie muru więziennego i przejęciu części obiektów; z oddziałem ZUS o budowie nowej siedziby ze wskazaniem terenu; a także z Urzędem Skarbowym o budowie nowej siedziby ze wskazaniem terenu.

Po piąte. Poczyniłem wraz ze współpracownikami wiele zabiegów wymagających kilkuletnich, cierpliwych starań dotyczących pozyskania środków na kluczowe miejskie inwestycje, które dzisiaj znajdują się w fazie realizacji. Pozwolę sobie wymienić tylko najważniejsze: budowa obwodnicy łączącej ulicę Ostródzką z ulicą Lubawską, budowa ronda przy skrzyżowaniu ulic Grunwaldzkiej i Kościuszki, czy też budowa dzielnicy przemysłowej za Rolimpexem przy ul. Lubawskiej.

Po szóste. Pozostawiliśmy po sobie wiele koncepcji, opracowań czy wprost gotowych dokumentacji. Wszystkie te działania niosły za sobą zobowiązania o charakterze moralnym, psychologicznym, prawnym i finansowym. Przez tyle lat postępowałem zawsze tak samo: nie bacząc na to, że dana kadencja dobiega końca, pracowałem pełną parą, pozbawiony obciążenia w postaci kalkulacji czy będę dalej burmistrzem, czy też przygotowuję gotowe rozwiązania swojemu następcy. Gwarantuję, że taki styl pracy był i jest w interesie publicznym Iławy.

Przenikliwości mieszkańców Iławy pozostawiam rozstrzygnięcie, co tak naprawdę kryje się za nachalnie wyreżyserowaną dramaturgią następstw podpisania listu intencyjnego z firmą Oetken. Zapewniam, że wątków jest co najmniej kilka i wszystkie bardzo interesujące. Czas pokaże, kto miał rację.



Jarosław Maśkiewicz, obecny burmistrz Iławy,
od początku był wrogo nastawiony do pomysłów
swego poprzednika, Adama Żylińskiego.
Przy aprobacie iławskiej rady miejskiej zerwał
list intencyjny z niemiecką firmą turystyczną
Oetken, która teraz domaga się od miasta
ogromnych pieniędzy.

  2004-08-12  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
115516699


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.