Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
kogel-mogel
REKLAMA
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Co ustrój, to pomnik
Znowu uniki szpitala. Patryk mógł żyć!
„Biesiady Leśna” wytacza armatę w ratusz
Nocna kwarantanna od alkoholu
100% zdawalności w British School
Samowolka z parkowaniem
Policjant uratował dziewczynę
Biskupiec buduje mieszkania socjalne
Pielgrzymka na Jasną Górę
Nowe malowanie na ulicach
Dementujemy plotki o sprzedaży Hotelu Kormoran
Skarga na koszenie trawy
Wybuchowe skarby z jeziora
Zobacz jak będzie wyglądał Young Spot i lodowisko
Historia Iławy. Na polach uprawnych ulicy Andersa
Wielka kasa popłynie znowu do Iławy
Sowa schowała się do komory silnika
Brak miejsc w przedszkolach publicznych
Skrzypce z Iławy na grobie Wodeckiego
Lodożercy chcą być szczęśliwi
Więcej...

CZYTAJ

2008-12-10

Głodne łabędzie idą w miasto


Łabędzie z Małego Jezioraka oraz rzeki Iławki w poszukiwaniu pożywienia opuszczają akweny i zapuszczają się na ulice Iławy. Zdaniem ornitologów nie są niebezpieczne, choć namolne. Ot takie sobie ptaki-żebraki...


Na ulicy Królowej Jadwigi w pobliżu budowy galerii handlowej pojawiły się spacerujące wśród przechodniów łabędzie. kierowały się w głąb lądu, w stronę Grunwaldzkiej.

– Starsza pani wabiąc chlebem przyprowadziła je z powrotem do jeziora – dowiedzieliśmy się od jednego z ochroniarzy na budowie galerii, gdy po sygnale czytelnika poszliśmy szukać dreptających po chodnikach łabędzi. – Nie zaczepiają ludzi, są spokojne, ale na pewno głodne.

Zwierzęta żyjące w pobliżu ludzkich skupisk, zimą w poszukiwaniu jedzenia potrafią opuścić akwen, przechodząc nawet do kilkuset metrów!

– Ludzie nauczyli ptaki, że dostaną pożywienie – mówi Tadeusz Markos, ornitolog z Zespołu Parków Krajobrazowych Pojezierza Iławskiego i Wzgórz Dylewskich z siedzibą w Jerzwałdzie. – Moja rada jest taka: nie przyzwyczajajmy dzikich zwierząt do dokarmiania. Ale te, które są już karmione, karmić należy.

Łabędzie generalnie nie są niebezpieczne dla ludzi, jednak nie można wykluczyć, że nie dziobną przechodnia, choćby małego dziecka. Mogą też być przyczyną kolizji drogowej. Kto wówczas będzie odpowiedzialny za takie zdarzenie?

– Nie odpowiadamy za szkody spowodowane przez łabędzie. To dzikie zwierzęta – powiedziała nam Bogusława Bandelewska, kierownik referatu ochrony środowiska w ratuszu.

Jeśli miasto nie jest odpowiedzialne za problem to kto? Zapytaliśmy weterynarzy.

– Z pewnością jest to jedno z zadań miasta, które narzuca ustawa o utrzymaniu porządku i czystości w gminach – poinformowała nas Małgorzata Kalitowska, powiatowy inspektor weterynarii. – To miasto powinno utrzymać porządek na swoim terenie. Z kolei Powiatowy Inspektorat Weterynaryjny interweniuje w przypadku, gdy na przykład jakieś dzikie zwierze jest chore.

Z opinią weterynarii wracamy do kierownik Bandelewskiej: – To poważny problem. Powinny się nim zająć wspólnie miasto i powiatowy inspektor weterynaryjny – powiedziała nam z kolei kierownik, gdy przedstawiliśmy jej stanowisko PIW.

Postanowiliśmy problem zgłębić i o sposób na dzikie zwierzęta zapytaliśmy Grażynę Dragan z wydziału ochrony środowiska Urzędu Miasta w Sopocie, który z jednej strony ma na ulicach „wycieczki” morskiego ptactwa, a z drugiej – dzików z okolicznych lasów.

– Nie mamy znikąd wsparcia w tej sprawie – mówi Dragan. – Jako miasto jesteśmy właścicielem terenu, więc mamy obowiązek utrzymać porządek, choć ptaki do nas nie należą. Mieliśmy taki przypadek, że kaczki ze stawu wychodziły na ulicę stwarzając niebezpieczeństwo. Ogrodziliśmy teren, by zapobiec nieszczęściu. Moim zdaniem w waszym przypadku, gdy macie jezioro w środku miasta, to właśnie miejskie władze powinny zadbać o bezpieczeństwo.

Dragan przyznaje, że jest w prawie luka na ten temat i urzędnicy przerzucają problem między sobą.

Zapytaliśmy Straż Miejską w Iławie, czy miała telefony z interwencjami w sprawie wałęsających się po chodnikach łabędzi. Usłyszeliśmy, że telefonów od mieszkańców nie było, ale strażnicy we wtorek o godz. 6 rano zauważyli łabędzia pod… miejskim ratuszem i z własnej inicjatywy zagonili z powrotem do jeziora.

JUSTYNA JASKÓLSKA




Mały Jeziorak w Iławie. Gdy przybyliśmy na miejsce, ptaki już grzecznie pływały w jeziorze. Starsza kobieta na jakiś czas zaspokoiła ich głód chlebem. Ale z pewnością znów będą szukać jedzenia na ulicach, jeśli nikt ich nie dokarmi

  2008-12-10  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
109923919


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Informator: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl


Newsletter


wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | kogel-mogel | REKLAMA | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2017 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.